wtorek, 29 marca 2016
Wczoraj był fajny dzień. Byłam na spacerze w lesie. Oh, jak dawno nie byłam w lesie. Miało być inaczej- spotkałam się z kolegą i mieliśmy korzystając z fajnej pogody posiedzieć w parku, a wyszedł las i łażenie po zielsku, ale mimo wszystko było ok. Trudno w to uwierzyć, ale pierwszy raz w życiu widziałam prawdziwą norę borsuka :) tak to jest jak się jest dzieckiem z miasta. Później wieczorem wróciłam do domu i dalej czytałam książkę. Teraz czytam 2 powieści na raz plus chyba dość znany poradnik "5 języków miłości" (Gary Chapman). Dobrze, że została mi pożyczona, a nie wydałam na nią kasy, bo nie widzę w niej nic specjalnego. Wg niej istnieje 5 sposobów okazywania sobie uczuć i każdy mówi jakimś z tych "języków". Skoro to poradnik to są też rady jak odkryć jaki jest nasz i jak nauczyć się mówić językiem bliskich nam ludzi. Szybko się czyta, ale dla mnie nie wnosi nic odkrywczego. Ogólnie jak ktoś ma chęć i wpadnie w ręce można przeczytać, ale żeby jej specjalnie szukać... Jak dla mnie nie warto.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz