sobota, 30 kwietnia 2016
niedziela, 17 kwietnia 2016
studia
Hej, studia mnie trochę pochłonęły mam sporo zaległości, głównie z powodu braku siły i ochoty by coś robić. W każdym razie dziś w ramach uzupełniania robię pracę na zajęcia informatyczne i poznałam nową dla mnie aplikację (wiem, że to żadna nowość, ale ja jestem noga z informatyki :P )
sobota, 9 kwietnia 2016
warsztaty
Szybko, szybko, szybko.;. Zaraz biegnę na warsztaty. Dziś będę rozwijać moją inteligencję emocjonalną. Zapowiada się ciekawie, ale zobaczymy. Dam znać jak było i co było. Szkoda tylko, że pogoda słaba- ciągle leje.
....................................................................................................................................................
Nie jestem zadowolona z warsztatu. Wyglądał tak: przywitanie, integracja (chodziliśmy z kartką z imieniem, w parach opowiadaliśmy najpierw o sobie, później dawaliśmy osobie kartkę z naszym imieniem a ona nam, następnej osobie opowiadaliśmy o osobie z którą rozmawialiśmy i tak 3 razy, na koniec w kole mówiliśmy o ostatniej osobie o której słyszeliśmy i mamy w ręku kartkę z jej imieniem), potem trochę teorii, "mapa emocji" (dostaliśmy karteczki z nazwami emocji i flipchart i w 4 osobowych zespole mieliśmy według własnego pomysłu jakoś je uporządkować) i omówienie na forum, wypisywanie jak radzimy sobie z emocjami i wymiana pomysłów (czyli tzw. regulowanie emocji własnych), coś jak kalambury- wypowiadanie danego słowa z wylosowaną emocją i reszta zgaduje jaka emocja, w 3 praca nad regulowaniem emocji cudzych (historyjka, 1 osoba jest zła/smutna, 2 osoba próbuje wpłynąć na jej nastrój, a 3 obserwuje), patrzenie sobie w oczy przez 2 min i przemyślenia na forum, podsumowanie i tyle. Chyba nic nie pominęłam. Jakoś takie mało wnoszące te warsztaty. Wiem, że przez 7 godzin (z przerwami) nie da się zrobić nie wiadomo czego, ale według mnie dałoby się więcej.
....................................................................................................................................................
Nie jestem zadowolona z warsztatu. Wyglądał tak: przywitanie, integracja (chodziliśmy z kartką z imieniem, w parach opowiadaliśmy najpierw o sobie, później dawaliśmy osobie kartkę z naszym imieniem a ona nam, następnej osobie opowiadaliśmy o osobie z którą rozmawialiśmy i tak 3 razy, na koniec w kole mówiliśmy o ostatniej osobie o której słyszeliśmy i mamy w ręku kartkę z jej imieniem), potem trochę teorii, "mapa emocji" (dostaliśmy karteczki z nazwami emocji i flipchart i w 4 osobowych zespole mieliśmy według własnego pomysłu jakoś je uporządkować) i omówienie na forum, wypisywanie jak radzimy sobie z emocjami i wymiana pomysłów (czyli tzw. regulowanie emocji własnych), coś jak kalambury- wypowiadanie danego słowa z wylosowaną emocją i reszta zgaduje jaka emocja, w 3 praca nad regulowaniem emocji cudzych (historyjka, 1 osoba jest zła/smutna, 2 osoba próbuje wpłynąć na jej nastrój, a 3 obserwuje), patrzenie sobie w oczy przez 2 min i przemyślenia na forum, podsumowanie i tyle. Chyba nic nie pominęłam. Jakoś takie mało wnoszące te warsztaty. Wiem, że przez 7 godzin (z przerwami) nie da się zrobić nie wiadomo czego, ale według mnie dałoby się więcej.
poniedziałek, 4 kwietnia 2016
Praktyki
Dziś mam pierwszy dzień nowych praktyk. Dosłownie za godzinę zaczynam :) mam nadzieję, że będzie fajnie. Udało mi się dostać do placówki, którą sobie upatrzyłam, wydaje się być ok, no i blisko domu więc jeszcze lepiej. Od tygodnia biorę też nowy, inny antydepresant i wygląda na to, że w końcu działa czuję już lekką poprawę. Nie to żebym rano się zrywała z łóżka pełna radości, ale wstanie nie jest koszmarem, bo po co mam wstać? Prawdopodobnie jest to też związane z urozmaiceniem dni, bo o wiele bardziej wciąga praktyka czy warsztaty, na których byłam wczoraj niż siedzenie na wykładach i słuchanie teorii. W dodatku jak się studiuje któryś rok to ta teoria się powtarza... Owocnego dnia!
sobota, 2 kwietnia 2016
dzień za dniem...
Minął kolejny dzień plany miałam ambitne, ale siły nie mam, ani ochoty ani w ogóle.. Miałam jechać na darmowe warsztaty o coachingu, ale w końcu nie pojechałam zostałam w domu i oglądałam filmy YT o kosmetykach. W sumie też nieźle, już jakiś czas się tym interesuje... chyba można to już uznać za pewnego rodzaju małe hobby. Co nie zmienia faktu, że mam zaległości na studiach i powinnam się zająć tym. Tylko taki mały drobiazg "powinnam" już mnie nie przekonuje. Jak się ma obniżony nastrój to nauka jest trudna, ciężko się skupić i w sumie przestało to być tak pasjonujące. Żeby studiować trzeba mieć też cierpliwość, a ja już chce się zająć tym co mnie interesuje, a nie wkuwać definicje, bo trzeba je zaliczyć. Z systemu oświaty się chyba wyrasta... W pewnym momencie już pora się doskonalić wg własnej wizji, a nie programu narzuconego z góry. Podsumowując efektywność dnia - kilka obejrzanych filmów na YT, trochę czasu poświęconego czytaniu powieści i kilka rozegranych w necie partii literaków. Mogło być lepiej, ale zawsze coś.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
